Parafia Świętego Stanisława BM w Bielsku-Białej

Patron - św. Stanisław BM

Postać św. Stanisława ze Szczepanowa, cuda, przez niego zdziałane, dzieje jego męczeńskiej śmierci, a także zdarzeń, które do niej doprowadziły, nadprzyrodzone historie mające rozgrywać się po śmierci Świętego — wszystko to od dawien dawna fascynowało historyków, teologów, artystów. Choć bowiem nie brak świadectw o życiu i śmierci świętego męczennika, nie są one jednoznaczne i ścisłe, a legenda nader często miesza się z faktami.

Św. Stanisław urodził się około 1030 roku w Szczepanowie. Ponoć już jego narodzinom towarzyszył cud — przyszedł na świat jako pierwszy i jedyny syn małżonków, poślubionych już od trzydziestu lat. Wyczekany i wytęskniony potomek odebrał staranne wykształcenie, być może w opactwie benedyktyńskim w Tyńcu, a także zagranicą. Święcenia kapłańskie przyjął około 1060 roku. Szybko został pomocnikiem biskupa krakowskiego, Lamberta, zaś po jego śmierci sam obrany został, za zgodą księcia Bolesława Śmiałego, biskupem krakowskim. Książę umiał docenić mądrość i pobożność nowego biskupa, uznając go za swego doradcę. Sam zaś Stanisław wydatnie przyczynił się do koronacji Bolesława na króla, co nastąpiło w 1075 roku. jego także zasługą było sprowadzenie do Polski rzymskich legatów, reorganizacja metropolii gnieźnieńskiej i wspieranie klasztorów benedyktyńskich — ośrodków ewangelizacyjnych i edukacyjnych.


Jednak prawdopodobnie św. Stanisław pozostałby tylko jednym z wielu wybitnych duchownych, zasłużonych dla Kościoła i Polski, gdyby nie dramatyczne i opromienione nimbem męczeństwa okoliczności  jego śmierci. Brak jednoznacznych relacji ze zdarzeń, które niespełna 1000 lat temu rozegrały się na krakowskiej Skałce, zaś historycy do dziś spierają się, co było przyczyną zatargu biskupa z królem Bolesławem Śmiałym. Jedna z wersji, oparta na dość niejasnym zapisie Galla Anonima mówi, iż Stanisław, zrażony nie zawsze rozsądnymi działaniami króla, miał poprzeć obce — niemiecko-czeskie — stronnictwo, za co porywczy Bolesław skazał go na śmierć. Inną interpretację wysnuć można na podstawie kroniki bł. Wincentego Kadłubka. Otóż król Bolesław, będąc wprawdzie władcą i politykiem wybitnym, był także człowiekiem porywczym, gwałtownym i skłonnym do tyranii. Jego wyprawy wojenne, do Kijowa, Czech i Węgier, ciągnęły się latami. Tym samym w pozbawionym obrońców kraju szerzyło się zbójnictwo, zaś opuszczone żony, często nie wiedząc, czy ich małżonkowie kiedykolwiek powrócą z wojaczki, znalazły sobie innych partnerów. Sami rycerze zaś, niepokojąc się o pozostawione w Polsce rodziny i dobytek, błagali króla, by zakończył wreszcie swe ekskursje. Gdy ten pozostawał głuchy na ich prośby, zaczęli chyłkiem wymykać się z drużyny i uciekać do Polski. Porywczy władca, po powrocie do kraju, mścił się okrutnie tak na „dezerterach", jak i na ich wiarołomnych małżonkach, którym nakazał własną piersią karmić szczenięta, zaś dzieci, zrodzone z nieprawego łoża, oddać do wykarmienia sukom. Strach, jaki budził Bolesław w swych poddanych musiał być ogromny, skoro przeciw jego tyranii ośmielił się zaprotestować jedynie biskup Stanisław. Jak zapisał w swej kronice Kadłubek:

Prześwięty biskup krakowski Stanisław, gdy nie mógł odwieść go od tego okrucieństwa, wpierw groził mu zagładą królestwa, wreszcie wyciągnął przeciw niemu miecz klątwy. Atoli on, jak był zwrócony w stronę nieprawości, w dziksze popadł szaleństwo; bo pogięte drzewa łatwiej złamać można niż naprostować. Rozkazał więc przy ołtarzu i w infule, nie okazując uszanowania ani dla stanu, ani dla miejsca, ani dla chwili — porwać biskupa. Ilekroć wszak okrutni służalcy próbują rzucić się na niego, tylekroć skruszeni, tylekroć na ziemię powaleni łagodnieją. (Ale) tyran lżąc ich z wielkim oburzeniem sam podnosi świętokradzkie ręce, sam odrywa oblubieńca od łona Oblubienicy, pasterza od owczarni: sam zabija ojca w objęciach córki i syna w matki wnętrznościach. O żałosne, o przeponure widowisko śmierci! Świętego bezbożnik, miłosiernego zbrodniarz, biskupa niewinnego najokrutniejszy świętokradca rozszarpuje, poszczególne członki na najdrobniejsze cząstki rozsiekuje, jak gdyby miały ponieść karę poszczególne części członków.

Jak chce legenda, poćwiartowanego ciała biskupa strzegły cztery orły, gdy zaś pobożni ludzie przyszli pozbierać rozrzucone członki męczennika okazało się, że w cudowny sposób zrosły się one, nie pozostawiając nawet żadnych  blizn. Zdarzenie to stało się później osnową przepowiedni, mówiącej, że jak ciało św. Stanisława zrosło się w całość, tak też połączy się Polska, rozbita na dzielnice.

To okrutne i bezsensowne morderstwo, popełnione według tradycji 11 kwietnia 1079 roku, spowodowało, iż od króla odwrócił się cały naród. Bolesław, by ocalić własne życie, musiał uciekać z Polski. Zmarł w roku 1081, ponoć w klasztorze benedyktyńskim, gdzie miał odpokutować za popełnioną zbrodnię. Zaś ciało Stanisława z honorami przeniesione zostało do katedry krakowskiej (1088), szybko też podjęto starania o kanonizację męczennika, zaraz po śmierci otoczonego kultem wiernych. Rozbicie dzielnicowe Polski (1138) na długi czas zahamowało prace nad procesem kanonizacyjnym, tak, że świętym Stanisław został ogłoszony dopiero w roku 1253. Rok później, 8 maja 1254 roku odbyła się uroczystość podniesienia relikwii św. Stanisława i ogłoszenia jego kanonizacji w Polsce. To właśnie na pamiątkę tego zdarzenia do dziś w uroczystej procesji niesie się z Wawelu na Skałkę relikwie świętego męczennika.

Wielkim czcicielem św. Stanisława był Ojciec Święty Jan Paweł II, który w 750-le-cie jego kanonizacji powiedział:

Stanisław ze Szczepanowa stał się natchnieniem dla wielu świętych i błogosławionych na naszej polskiej ziemi. Istnieje głęboka więź duchowa pomiędzy postacią tego wielkiego Patrona Polski i tyloma świętymi i błogosławionymi, którzy tak wiele dobra i świętości wnieśli w dzieje naszej Ojczyzny. Znakiem tej więzi jest zwyczaj niesienia  relikwii polskich świętych podczas procesji na Skałkę. W krakowskim Biskupie odnajdywali oni przykład heroizmu wiary, nadziei i miłości, który jest realizowany i na co dzień i przybiera kształt heroizmu dnia powszedniego.  Św. Stanisław świadczy wymownie, że w Jezusie Chrystusie człowiek powołany jest do zwycięstwa. Niech to zwycięstwo dobra nad złem, miłości nad nienawiścią, jedności nad podziałami stanie się udziałem wszystkich Polaków.
Ten serwis, podobnie jak większość stron internetowych wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. | Polityka cookies